Szukaj

Babski Rzeźnik - Drużyna Pauliny i Kasi

Kasia, 29 maj 2020
Babski Rzeźnik - Drużyna Pauliny i Kasi

Bieg Rzeźnika w wersji „wirusoodpornej” już za niecałe dwa tygodnie.

Dosyć długo nie było wiadomo, czy w ogóle będzie możliwość, żeby pobiec w tym roku. Ostatecznie organizatorzy zaproponowali rozwiązanie, które jest dostosowane do aktualnych warunków, ale jednocześnie pozwala pobiegać w górach.

Na szczęście dziewczyny z projektu „Babski Rzeźnik” mimo wszystko kontynuowały treningi i przygotowania. Ostatecznie biegamy nie tylko po to, żeby startować w imprezach biegowych, ale przede wszystkim dlatego, że to lubimy.

Dzisiaj historia zespołu Pauliny i Kasi.

Paulina tak opowiada o historii swoich przygotowań do Biegu Rzeźnika.

Babski Rzeźnik
Paulina

„Zaczęło się lekko i przyjemnie. Kasia, moja kompanka biegowa, zapytała, czy może wybierzemy na cel biegowy na rok 2020 Bieg Rzeźnika. Pomyślałam: „Ufff, jak dobrze, że pyta”, „uff, jak fajnie będzie pobiec tylko i aż na radości”.

Co mam na myśli, pisząc „na radości”. Tzn: ja, ta ogarnięta, biegam już trochę. Zaliczyłam kilka biegów ultra, mam za sobą Rzeźnika. Czyli, w moich kategoriach (trochę wyśrubowanych) raczej dam radę. Nie muszę się tak spinać, po prostu porządnie trenować i bieg się uda. I żebyście zrozumieli słowo – „trochę” - 9 lat biegania, 3 maratony, życiówka 3:37, 5 ultra i mega systematyczność w treningach. Tak, dopiero to daje mi komfort.

Ale, zatrzymaliśmy się na radości i luzie. Od naszej, z Kasią, decyzji trochę czasu upłynęło. Jesień i zimę przepracowałam treningowo uczciwie. 3-5 treningów tygodniowo. Różnorodność, wszystko według planu treningowego przygotowanego przez Trenera. Grudzień, styczeń, luty po ponad ok. 200 km miesięcznie. No i nastał marzec…

Kilometry lecą, a razem z nimi przybiega COVID-19. Trochę nowa rzeczywistość, w której każdy z nas musiał się odnaleźć. Niestety zmiana trybu pracy (home office z opcją zdalnej nauki dzieci), więcej stresu, przełożyło się u mnie na spięcie mięśni przy kręgosłupie. Konieczna była interwencja fizjoterapeuty. Po dwóch tygodniach udało się wrócić do normalnych treningów. Lekcja wyciągnięta – na home office trzeba bardzo uważać na to jak się siedzi przed komputerem.

W tak zwanym międzyczasie, okazało się jeszcze, że mam torbiel jajnika. Taka torbiel, którą trzeba usunąć, ale nie złośliwą. Mogłabym poczekać z operacją, ale wiedząc, że coś jest nie tak z moim ciałem, nie bardzo chciałam czekać. Udało mi się w całym tym zamieszaniu, przejść operację na początku kwietnia. Do Rzeźnika zostały dwa miesiące.

Co dalej? Oczywiście miałam plan, który wcześniej skonsultowałam z lekarzem. Dwa tygodnie na regenerację. Po dwóch tygodniach wróciłam po woli do treningów. Lekarz potwierdził, że wszystko ok. Trener rozpisuje treningi rozsądnie.

Trudno jest wrócić do podstaw. Po dwóch tygodniach od operacji, moje treningi wyglądały tak: 1 minuta bieg, 2 minuty marszu. A przecież zaraz 80 km, a przecież, miesiąc temu 12 km to był relaks.

Dziś wiem, że dobrze, że dałam ciału właściwy czas na regenerację. Widzę, że ciało nie zapomina pracy wykonanej wcześniej. Dziś przyspieszam, dziś mam moc. Ale cały czas słucham innych, ale przede wszystkim siebie i swojego ciała.

Paulina i Brooks

Czy będę gotowa na Rzeźnika? Tak! A dlaczego?

- bo trenuje od 9 lat,

- bo biegałam już dystanse ultra,

- bo od grudnia biegałam do operacji po 200 km miesięcznie,

- bo słucham: siebie, Trenera, Rehabilitanta, Lekarza

- bo mam Partnerkę biegową, którą pomimo moich słabości wybrała mnie na kompankę biegu!

- bo nawet jak nie będziemy pierwsze (i tak pewnie byśmy nie były J) to będziemy szczęśliwe,

- bo moja rodzina mnie wspiera i szanuje moją pasję,

- bo wierzę, że można szanować siebie i świat i i innych i być nadal szczęśliwym i można dać z siebie wszystko. Dać z siebie wszystko, nie na ostatnią chwilę, tylko systematycznie, konsekwentnie. Tak po prostu J.

Droga do Rzeźnika 2020 po raz kolejny pokazuje mi, że z jednej strony trzeba się dobrze i systematycznie przygotowywać, a z drugiej potrafić plany modyfikować. Wszystko z głową i w zgodzie ze sobą. „

Paulina

I na koniec kilka zdań ode mnie.

Kilka miesięcy temu, gdy planowałyśmy start w Rzeźniku, wyobrażałyśmy to sobie zupełnie inaczej. Miałyśmy się przygotować na mocny, sportowy start. Biegłyśmy już wcześniej razem, a w Rzeźniku sprawdzony partner/partnerka to kluczowa sprawa. Okazało się, że rzeczywistość się mocno skomplikowała. Nie na wszystko mamy wpływ, ale mamy wpływ na to, jak tę rzeczywistość odbierzemy.

Fakty są takie, że nie będzie to start sportowy ze względu na problemy zdrowotne Pauliny i moja forma też nie jest taka na 100%. Przybyło mi 2 kg dodatkowe od siedzenia w domu, a to dużo do dźwigania w górach.

Dzięki systematycznej pracy na treningach mamy formę na tyle dobrą, że jestem spokojna o nasz start. Dokładamy do tego doświadczenie w biegach ultra i w górach i dzięki temu powinno być dobrze.

Warto mieć plan i systematycznie realizować to co jest w naszym zakresie, dzięki temu będziemy mogli się odnaleźć wtedy, gdy sprawy się pokomplikują. Albo w wariancie bardziej optymistycznym, zostanie nam zapas i miejsce na spontaniczność i luz.

Za tydzień podsumowanie naszych przygotowań przed startem.

spódniczka biegowa
Kasia

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj