Szukaj

Babski Rzeźni - przygotowania Ani i Niny

Kasia, 23 marzec 2020
Babski Rzeźni - przygotowania Ani i Niny

Dwa tygodnie temu, gdy w Dzień Kobiet robiłyśmy inaugurację naszego projektu "Babski Rzeźnik', żadna z nas nie przypuszczała, że świat wokół nas zmieni się aż tak bardzo. 

Wszyscy staramy się jakoś odnaleźć w tej trudnej rzeczywistości, a przygotowanie formy do startu okazuje się jeszcze większym wyzwaniem. Z jednej strony musimy przestrzegać zasad bezpieczeństwa, a jedną z podstawowych jest unikanie skupisk ludzkich i nie zarażaniem się na wzajem. W efekcie treningi realizujemy indywidualnie, a nie w grupach. 

Z drugiej strony lekarze zalecają, aby nie przestawać trenować, ale jednak żeby nie doprowadzać do przetrenowania i zbędnego przemęczenia. Organizm musi być silny, żeby odeprzeć potencjalną infekcję wirusem. 

A na sam koniec, tak jak wspominają dziewczyny, w sumie przygotowujemy formę na strat, który na dobrą sprawę nie wiemy czy i kiedy się odbędzie.

Poczytajcie jak przebiegają przygotowania Ani i Niny do Biegu Rzeźnika Hardcore.

Ania: W październiku obie z Niną wystartowałyśmy w pierwszym w życiu biegu na 100 km - ŁUT100, czyli Łemkowyna Ultra Trail. Nina stanęła na 2 miejscu żeńskiego podium, a ja dobiegłam na 6 pozycji wśród kobiet. Po tych zawodach zrobiłam sobie lżejsze treningi przez 3 tygodnie i moje przygotowania do Biegu Rzeźnika Hardcore ruszyły od początku listopada 2019. Zasadniczo każda z nas trenuje indywidualnie wg swojego planu. Mój treningowy grafik obejmuje 6 jednostek biegowych, co przy pracy i córce w wieku przedszkolnym jest nie lada wyzwaniem. Raz w tygodniu starałyśmy się razem spotykać na niedzielnych harcach czyli wybieganiu ok. 20-25km w okolicznych lasach organizowanych przez Muay Running Team Warszawa. Na przełomie listopada i grudnia 2019 obie pojechałyśmy na dwudniową wycieczkę biegową ze znajomymi w Beskid Wyspowy. Dzięki takim wyjazdom można zrobić świetne górskie treningi.

 Ania w Beskidzie Wyspowym, w legginsach Polka Sport (fot. Paulina Pina Bartosińska)

Nina: Przygotowania do startu w Rzeźniku Hardcore miałam rozpocząć od obozu biegowego w górach, tuż po świętach w grudniu 2019 r., tak aby wejść w 2020 r. już w rytmie treningowym. Niestety plany pokrzyżowała kontuzja stopy, która uniemożliwiła mi wyjazd na obóz, treningi i start w kilku biegach, które miały być mocnymi jednostkami treningowymi i testami formy. Rehabilitacja i stopniowy powrót do treningów zajęły sporo czasu.

Ania: W styczniu 2020 r. pojechałyśmy razem na Zimowy Półmaraton Gór Stołowych, Nina startowała w zawodach, a ja byłam wolontariuszem Załogi Górskiej. Myślę że każdy biegacz powinien choć raz stanąć po drugiej stronie, zobaczyć jakim wielkim przedsięwzięciem organizacyjnym są zawody, jaki to ogrom pracy, wysiłku i niezapomnianych emocji. Dzień później przebiegłyśmy wspólnie treningowo trasę zawodów. To był nasz pierwszy trening typowo pod Rzeźnika, kiedy obie dyktowałyśmy tempo i starałyśmy się lepiej poznać zarówno nasze mocne strony, jak i wyłapać słabsze elementy.

Ania i Nina: wspólny trening w Górach Stołowych

Trzy tygodnie później miałyśmy wspólne zawody – Rudawy Festiwal Zimowy 2020. Ja potrzebowałam intensywnego, ale nie za długiego startu na podkręcenie tempa więc zmierzyłam się z trasą półmaratonu, a Nina pobiegła maraton. Zawody odbyły się w prawdziwie zimowej aurze. Obie zajęłyśmy 3 miejsce w kategorii K40 na swoich dystansach.


Ania podczas półmaratonu w Rudawach Janowickich, w spódniczce Irena Turkusowa, fot. Piotr Dymus 

Po wieczornej regeneracji oraz morsowaniu w Przesiece – Wodospad Podgórnej – kolejnego dnia z wielką chęcią zrobiłyśmy wspólny trening na mojej trasie.

 Dziewczyny podczas biegu treningowego, Ania w spódniczce Polka Sport Justyna Czarna

Nina: Po powrocie do biegania, przed wybuchem pandemii, udało mi się dwukrotnie wystartować w biegach górskich, które jasno pokazały mi na czym powinnam skoncentrować się by poprawić formę i dotrzymać kroku mojej partnerce biegowej, szczególnie na podbiegach ????. Wprowadziłam stosowne zmiany w planie treningowym i wszystko wydawało się być już na właściwej drodze do czasu...

 Nina podczas zawodów Zimowy Półmaraton Gór Stołowych; fot. Paulina Pina Bartosińska

Ania: Przez tydzień po zawodach w Rudawach trenowałam zgodnie z planem, niestety poważnie przeciążyłam nogę i zaprzestałam biegania. Szybko rozpoczęłam rehabilitację, która trwa do dziś. Zrezygnowałam z paru startów. Jednak na bieganiu świat się nie kończy. W ramach wolnego czasu, który pojawił się gdy wypadły mi z dnia treningi biegowe, postawiłam duży nacisk na inne ćwiczenia ogólnorozwojowe, mobilizację, rolowanie oraz rozciąganie. Włączyłam także trening uzupełniający na nartach skiturowych aby popracować nad siłą oraz zaczęłam chodzić na basen. Mam nadzieję, że wrócę do biegania silniejsza.


Ania podczas treningu uzupełniającego w Beskidzie Żywieckim

Tuż przed pojawieniem się koronawirusa wyjechałyśmy razem na weekend biegowy z naszymi wspólnymi znajomymi. Miał to być kolejny wspólny czas na górskie treningi, a jak wyszło? Ja ładowałam baterie i spędzałam czas z córką, a Nina kontynuowała biegowe treningi z grupą.

Nina podczas biegowych harcy w Pieninach

Nina: Pandemia zmieniła życie nas wszystkich. Trening w dobie koronawirusa to trudna sprawa, tym bardziej, że wcale nie ubyło pracy zawodowej, a wręcz bardziej przykuwa ona do komputera i unieruchamia jeszcze bardziej.

Po pierwsze zgodnie z zalecaniami lekarzy trening nie powinien być zbyt forsowny, aby nie osłabić organizmu więc trzeba zmienić całe podejście do treningu i zastąpić ćwiczenia na siłowni innymi. Po drugie jest o wiele trudniej zmobilizować się do realizacji planu treningowego, jak nie wiadomo czy bieg, do którego się przygotowujemy odbędzie się. Po trzecie, w moim przypadku, bieganiu zawsze towarzyszył aspekt społeczny, który jest dla mnie ważny. Dzięki bieganiu poznałam wielu fantastycznych ludzi, których nie miałabym szansy poznać w innych okolicznościach. Teraz z oczywistych względów nie ma szansy na spotkanie na treningu, czy na wspólny wyjazd w góry, czego bardzo mi brakuje. Trudniej też zweryfikować czy trening jest efektywny ze względu na brak startów kontrolnych. Wielki sprawdzian formy nastąpi więc dopiero podczas pierwszego startu, jak sytuacja w kraju wróci do normy. I na ten dzień czekam spokojnie, bo bieganie dla mnie to przede wszystkim olbrzymia przyjemność, praca ze sobą oraz spotkania z fantastycznymi ludźmi.

Ania: Pojawienie się koronawirusa przynajmniej na razie niewiele zmieniło w moich przygotowaniach ponieważ większość ćwiczeń i tak robiłam w domu. Jedynie odpadł codzienny pływacki akcent. Czekam na zielone światło od fizjoterapeuty.

Nina: Aby zachować właściwe nawyki i szybko wejść w normalny cykl treningowy dla mnie ważne jest, aby trzymać się określonego planu na każdy dzień. Tak, aby wygospodarować czas nie tylko na pracę, ale też na trening, dla siebie i bliskich.

Dlatego staram się każdego dnia realizować plan treningowy. Biegam sama, a na trening wychodzę wcześnie rano. Do tego korzystam z olbrzymich zasobów sieci i ćwiczeń online dla biegaczy. Poważnie potraktowałam również zalecenie wysypania się w tym czasie???? Moje osobiste wyzwanie to włączyć jeszcze w plan treningowy więcej rozciągania. Może teraz się uda????

Do tego korzystam z dostępnych narzędzi, aby utrzymać kontakt z bliskimi i znajomymi przynajmniej wirtualnie i staram się z nich wszystkich korzystać.

----------

Za 2 tygodnie zapraszamy na raport drugiego zespołu.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj